Jak już wcześniej pisałam, nie jestem na żadnej diecie. Czemu? Powód jest bardzo prosty i (przynajmniej dla mnie) oczywisty, mianowicie uważam, że jeśli wystawiam swój organizm na dość duży wysiłek fizyczny, to muszę mu dawać normalne jedzenie w rozsądnych porcjach, żeby mieć energię na wszystko co robię :)
No i tu pojawia się kolejne pytanie "co jeść, żeby mieć energię, ale nie dostarczać więcej kalorii niż jestem w stanie spalić?". Według mnie można jeść wszystko, byleby z głową, no ale na asku kilka osób prosiło mnie, żebym określiła bardziej szczegółowo co w moim pojęciu oznacza "wszystko", więc chyba to właśnie zrobię:)
Po pierwsze zdecydowanie trzeba ograniczyć, lub w ogóle zrezygnować ze słodyczy, bo one niszczą wszystko:/ Nie będę pieprzyć głupot i udawać ze się zdrowo odżywiam. Pokaże wam to teraz czysto, przedstawiając to co mniej więcej jem w ciągu dnia. Śniadanie to zazwyczaj kanapka z dżemem, albo z szynka i pomidorami, do tego ZAWSZE jest herbata z 3 łyżeczkami cukru <333 Między śniadaniem, a obiadem, będzie na pewno druga herbata, też z 3 łyżeczkami cukru i cola, oprócz tego zjem jakieś jabłko albo marcheweczki (takie male, umyte, obrane, pokrojone z paczki, które można kupić w każdym supermarkecie). Potem obiad... czyli po prostu to co ugotuje mama, najczęściej jest to jakiś makaron z sosem, pierś z kurczaka z ziemniakami, zupa, no z reszta wiecie jak wyglądają polskie obiady. No i po obiedzie, przychodzi czas na bieganie, wiec odczekuje kolo 2 godzin, przez które już nic nie podjadam, tylko pije, wodę, cole, herbatę, albo wodę witaminową. Kiedy wrócę z biegania na ogół już nie jem jakiejś wielkiej kolacji, gotuje sobie jajko, bób, albo po prostu grzeje w mikrofali płatki z mlekiem xdddd
Jak widać, nie odżywiam się zdrowo wcale, no ale cóż. Myślę, że jeśli miałabym się oprócz ćwiczeń jeszcze trzymać specjalnej diety, to i tak bym nie wytrzymała, wiec po co mi jeszcze to poczucie winy, ze zjadłam coś czego nie powinnam?
Hmmm, no to nastepny post bedzie kosmetyczny, tak jak chcecie :)
woda witaminowana - jakiejs konkretnej firmy czy robiona w domu? :)
OdpowiedzUsuńAkurat tutaj w Holandii piję z firmy Sourcy, o smaku żurawinowym- bo po prostu najlepeij smakuje, ale wiem ze w Polsce też są, z innych firm, ale sa ;)
Usuńlubie twój luźny styl pisania :)
OdpowiedzUsuńherbatka, kocham :D
OdpowiedzUsuńczuję, że będę stałą czytelniczką Twojego bloga ;)
-Tosty.:>
heeee, też uwielbiam herbartkę, dzień bez niej jest stracony:) cieszę się zatem :)
Usuń